intymnie. kobiety.

drogie ciało. czasami upadam.

Drogie Moje Ciało.

Czasami upadam.

To są takie dni, kiedy straszliwie przeżywam. Bo coś boli. Albo piecze. Albo smutek rozległy zalewa z całej siły. W pracy coś nie tak, z partnerem coś nie tak, strachy takie zwykłe i codzienne. Wystarczy, że spojrzę wtedy w lustro, i już mam dość. Starań. Zmagań. Całej drogi przebytej do tego dnia. Wystarczy ten jeden emocjonalny impuls. I puszczam wszystko. W cholerę. Idę wtedy do sklepu. Chipsy. Lody. Wafelki z czekoladą typu piszinger. Całe opakowanie. Czasem dwa. Koniecznie butelka wina. Droga do sklepu jest krótka. Przynosi chwilową, ale za to jakże potrzebną ulgę. I robię ucztę. Na całego. Chociaż to przecież wcale nie pomaga. I to też już wiem.

Dlatego mówię, że czasem upadam.

Patrzę wtedy na Ciebie Ciało, nieprzychylnie. Wrogo. Z przemocą. Nienawidzę za dużych i wiszących ramion. One chyba najbardziej mnie bolą. Całe te wszystkie sztangi idą na marne tak szybko? Dlaczego? Jak to? Tak się przecież starałam.

Potem uda. Cellulit rośnie na nich z prędkością światła. Serio? Te nędzne próby biegania tak szybko potrafią zostać zaprzepaszczone? Dlaczego? Jak to? Tak się przecież starałam.

Bardzo ciebie wtedy nie lubię.
Mam ochotę przestać Ciebie widzieć.
Zepchnąć na któryś tam plan. Zająć się tylko i wyłącznie swoją głową.

I nie przestaje mnie zadziwiać, że to Ty jesteś najwierniejsze. Ani moja motywacja. Ani zaczynanie ćwiczeń. Ani próby zdrowego odżywiania. Żadne moje starania. To Ty Drogie Ciało jesteś najwierniejsze. Nie pozwalasz zajeść się do śmiertelnego bólu, nie pozwalasz utknąć w tej samotności z jedzeniem i objadaniem. Mówisz, kiedy dość. Zabolisz, zakłujesz, pod żebrami strzykniesz. Bardzo konsekwentnie za każdym razem powiesz, żebym przestała siebie i ciebie unieważniać. A ta Twoja wdzięczność, gdy pójdę na spacer, gdy znów zacznę truchtać, albo wyciągnę rower z piwnicy. Ta Twoja radość jest wtedy nie do opisania. Endorfiny. Sprężystość. Wypoczęcie. Takie jesteś wdzięczne za każdy przejaw ruchu, powietrza, dobrego i mądrego oddechu.

Tyle razy upadałam. I tyle razy pozwalasz mi wstawać.
Uczysz mnie trudnej sztuki wybaczania.
Sobie. Samej sobie.

Wiele jest, wiesz, we mnie pytań, których nie rozumiem. Pytań, które powodują niezrozumienie, czasem zazdrość, gdy porównuję się z innymi. A potem wiesz, zdarza się taki dzień, kiedy czuję Twoją radość i wdzięczność, i znów mam ochotę iść na spacer. Oddychać. Kupić sałatę i łososia. Pić więcej wody. Być dla Ciebie dobrą i wyrozumiałą. I udaje mi się. Znowu mi się udaje, dzięki Tobie. Dziękuję.

Twoja M.M.
Kobieta 35+


Intymna seria Listów do Ciała powstała z inspiracji
Uczestniczek Programu Autoterapii dla Kobiet

Pisanie listów do ciała należy do jednej z powszechniejszych technik terapeutycznych. Jej celem jest odbudowanie kontaktu ze swoją cielesną częścią poprzez zauważenie, nazwanie i wewnętrzną rozmowę. Zazwyczaj to dość poruszający moment, gdy spotykasz się ze sobą i piszesz prawdziwie, od serca. Być może jak nigdy dotąd. Listy mają wyjątkową moc poruszania najdelikatniejszych części Twojej wrażliwości. Mogą wywoływać refleksję, zastanowienie i chęć do zmiany.

Każda z Autorek Listów publikowanych w tym miejscu wyraziła zgodę na pokazanie treści, za co mocno, mocno dziękuję. Jeśli masz ochotę wykonać to zadanie, zachęcam do ściągnięcia inspiracji – dostępna TUTAJ

Zapraszam też, by podzielić się własnym Listem, niech ujrzy światło dziennie.
Prześlij tutaj: kobieta40iwieksza [at] gmail.com

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply
    Agata
    26 lipca 2016 at 08:48

    Kolejny pomocny i ważny wpis. Dziękuję! Wzruszyłam się prawdziwością. Jakbym dosłownie o sobie czytała, tylko ze zamiast wina u mnie będzie raczej piwo smakowe albo drinki od czasudo czasu. Czy te listy może napisać każdy kto ma ochote? Czy mogłabym napisać swój list na ten temat i wysłać np do Ciebie?

    • Reply
      Marta
      27 lipca 2016 at 10:20

      Dziękuję, Agata. Cieszę, że teksty trafiają w czułe i czujące miejsce w Tobie. Taką mam intencję, tworząc to miejsce. Zapraszam też do napisania własnego listu. Jeśli zgodzisz się na publikację, zrobię to z przyjemnością. Prześlij na adres: kobieta40iwieksza [at] gmail.com. Pozdrawiam Cię serdecznie. Marta

      • Reply
        Agata
        10 sierpnia 2016 at 13:13

        Chciałam powiedzieć, że właśnie piszę i pewnie do końca tygodnia powinnam do Pani przesłać. To jest bardzo trudne zadanie jednak. Nie sądziłam, że przelanie tych wszystkich myśli na papier będzie takie czasochłonne. Aż sama jestem zdziwiona.

  • Reply
    The R.
    26 lipca 2016 at 22:03

    Odkryłam dziś przez przypadek tą strone. Choć podobno nie ma przypadków. Chłonę wszystkie wspisy. Dlaczego wcześniej nie odkryłam tego miejsca ???????

    • Reply
      Marta
      27 lipca 2016 at 10:21

      Witaj The R. Dziękuję za miłe słowa. Nigdy nie wiem, jak reagować na tak miłe słowa…. to dość onieśmielające. Zapraszam do lektury. Smacznego! Marta

  • Reply
    everyboodyandmythoughts
    8 sierpnia 2016 at 12:28

    Jakie to prawdziwe i takie intymne. Jakby ktoś zaglądał do mojej głowy.

  • Reply
    Gosiaczek
    8 sierpnia 2016 at 22:53

    „To są takie dni, kiedy straszliwie przeżywam. Bo coś boli. Albo piecze. Albo smutek rozległy zalewa z całej siły.” – To jest naprawdę dobrze napisane! Tak mogłaby się rozpoczynać Pani książka!!! Czy już o tym Pani myślała??? Może warto pomyśleć??? Pierwszy raz postanowiłam udzielić się i skomentować, ten wpis wstrząsnął mną. Dobrze, że są takie strony jak ta.

  • Reply
    LM
    11 sierpnia 2016 at 07:38

    To wartościowy wpis. Dziekuje.

  • Leave a Reply