intymnie. kobiety.

jesteś dla mnie dobre, mimo że średnio o ciebie dbam

Kochane ciało!

Dziękuję Ci, że jesteś. […] Jesteś dla mnie bardzo dobre, mimo że średnio o Ciebie dbam.
Chronię Cię przed urazami, upadkami, atakiem z zewnątrz, ale też truję i nie zauważam Twoich potrzeb.

Jestem też zła, a nawet wściekła na Ciebie za problemy hormonalne. Że nie mam kontroli nad moją wagą, nastrojem, energią i samopoczuciem. Mam teraz niedoczynną tarczycę. Nie wiem na ile mogę to „wyleczyć”. Czy już do końca życia będą musiała brać hormony? To co teraz robię, to bardzo dużo. Jem śniadania w domu, znalazłam sobie zdrowe i smaczne posiłki. Ale to nie wystarcza, prawda? Mam wrażenie, że jak tylko przestanę to robić, to pójdziesz dalej i dalej w rozregulowaniu.

Mleko smakuje. Kawa też. Próbuję to zmienić, ale nie wiem czy to co robię teraz, na coś się przydaje. Nie wiem co mi szkodzi. Wiem, że czujesz się lżej, chociaż waga idzie w górę. Boję się zwiększać hormony, bo nie chcę na Tobie eksperymentować. Czuję, że bułka to nie jest dobry pomysł, ale mam wystrzegać się zupełnie? Tego bym nie chciała.

Proszę Cię kochane ciało o podpowiedzi. O podpowiedzi, które będę mogła zauważyć i zauważę. Być może moje hormony rozregulowały się, bo byłam jednak nieszczęśliwa. W domu od pewnego momentu. Później dopasowanie się do męża. Znoszenie jego toksycznej matki. Udawanie, przekonywanie siebie, że jest dobrze.

Podobnie w pracy. Jest czasem dobrze, ale syf w którym pracuję, staje się coraz trudniejszy do zaakceptowania. Sporo płacę za tę pensję. […] No ale co Ty na to? Dasz radę jeszcze tam być? Bardzo się denerwuję, przeżywam i już teraz widzę co Ci to robi.

Proszę Cię kochane ciało, abyś ciągle do mnie mówiło. Nieustannie, dopóki usłyszę. Nie wiem co mówisz tą nierównowagą hormonalną, być może to już skutek. Że trzeba było reagować wcześniej.

Proszę Cię moje kochane ciało, abyś pomogło mi zrzucić ten brzuszek, który mnie tak ogranicza. Powoduje, że chowam się w ponczach, workowatych ciuchach. Podpowiedz mi proszę co mogę zrobić, aby on się zmniejszył. Bardzo mi na tym zależy. To moje marzenie. Będę nadal biegać, abyś miało ruch. Jak się ociepli – wrócę na rower, chociaż za nim nie przepadam. Będą jadła to, co Ci służy. Mam nadzieję, że służy.

Czy wybaczysz mi to, że palę? Że bólem psychicznym sprawiam Ci fizyczną szkodę? Czy wybaczysz mi, że nie umiem wyrażać negatywnych emocji, że się boję? Że chowam to wszystko w Tobie? Czy wybaczysz mi, że się Tobą nie chwalę? Nie zachwycam? Że wolę Cię zniszczyć od środka niż mieć odwagę żyć po swojemu? Że wolę w Tobie skryć emocje niż je wyrazić? Że zaklęłam w plecach mnóstwo bólu i przeżyć? Tak mocno, że to już chyba nigdy się nie rozluźni. Czy wybaczysz mi, że psychika jest dla mnie ważniejsza niż Ty? Że nie umiem o Ciebie dbać? Wybacz mi proszę i pokaż czego potrzebujesz.

Kocham dziś w Tobie Twoje ciepło i miękkość. Że jesteś kompletne, że jesteś ze mną cały czas. Że mnie kochasz. Taką jaka jestem. Że mi służysz, nie poddajesz się. Że jesteś. Takie naturalne, prawdziwe i ludzkie.

Jesteśmy jednym.
Magdalena


Intymna seria Listów do Ciała powstała z inspiracji
Uczestniczek Programu Autoterapii dla Kobiet


Pisanie listów do ciała należy do jednej z powszechniejszych technik terapeutycznych. Jej celem jest odbudowanie kontaktu ze swoją cielesną częścią poprzez zauważenie, nazwanie i wewnętrzną rozmowę. Zazwyczaj to dość poruszający moment, gdy spotykasz się ze sobą i piszesz prawdziwie, od serca. Być może jak nigdy dotąd. Listy mają wyjątkową moc poruszania najdelikatniejszych części Twojej wrażliwości. Mogą wywoływać refleksję, zastanowienie i chęć do zmiany.

Każda z Autorek Listów publikowanych w tym miejscu wyraziła zgodę na pokazanie treści, za co mocno, mocno dziękuję. Jeśli masz ochotę wykonać to zadanie, zachęcam do ściągnięcia inspiracji – dostępna TUTAJ

Zapraszam też, by podzielić się własnym Listem, niech ujrzy światło dziennie.
Prześlij tutaj: kobieta40iwieksza [at] gmail.com

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Olga | Gray Moka
    1 kwietnia 2016 at 13:52

    Piękny wpis :). Sama miałam ostatnio myśl, że tak mało szanujemy swoje ciało. Dbamy o paznokcie, włosy i to, co przyczynia się do ładnego wyglądy, a nie szanujemy takiej nogi, mózgu czy kręgosłupa. Smutne to. A przecież ciało to część nas.

    • Reply
      Marta
      1 kwietnia 2016 at 18:39

      Piękny, dziękuję Olga, przekażę autorce. I zgadzam się, mało szanujemy, mało. To znaczy mnóstwo zabiegów wkładamy w ciało, zgadzam się. Mało jednak uważnie, mało świadomie, mało … naprawdę.
      „A przecież to część nas” – piszesz. Właśnie. I to jaka!? Tylko ciało wie o nas tyle, tylko ono jest tak blisko, najbliżej w swojej z nami relacji 🙂 Pozdrawiam Cię i dziękuję za wpis. Skłonił i mnie do refleksji… marta

    Leave a Reply