intymnie. kobiety.

waga rosła stopniowo i systematycznie

Moje Kochane Ciało!

Witaj. Jesteśmy razem ze sobą od 52 lat. Dziękuję Ci za to, że tyle ze mną jesteś i tyle ze mną wytrzymałoś. Nasza droga była różna. Czasem nam ze sobą było dobrze ale czasami trudno. Jak patrzę wstecz, o widzę, że wciąż Cię nie akceptowałam lub byłam na ciebie zła.

Zaczęło się od braku aktywności i sprawności fizycznej. Zawsze miałam z tym problem. Nie byłam ruchowcem i w rodzinie nie było nikogo, kto by mnie do tego zachęcił. Wolałam czytać książki niż biegać po podwórku. Na wf-ie bałam się robić przewrotki i skakać przez kozła. A na pływalni po podtopieniu powiększył się mój lęk przed wodą. Nikt nie był w stanie pomóc, zaradzić czy zachęcić. Łatwiejszym okazały się  zwolnienia z wf-u. Potem  nie chodziłam na rajdy i nie grałam w piłkę. Powód? Bo się męczyłam, pociłam i byłam czerwona. Wstydziłam się wtedy przed znajomymi koleżankami, a przed kolegami jeszcze bardziej.

W ten sposób bardzo, ale to bardzo Cię zaniedbałam. Szybko zaczęłam zajadać stres kochanymi słodyczami. Dołożyłam Ci wiele nadprogramowych kilogramów, które nadal dźwigasz.

Nadwaga. Walczyłam z nią. A kilogramy spadały i wracały. Jedzenie szybkie, przypadkowe. Bo raz gotowe kanapki, potem zupki z torebek, ulubione drożdżówki, brak śniadania, a  wieczorem cały obiad. Czasem podwójny.

Bardzo Cię za to przepraszam.

Nie mogłam narzekać, byłoś zdrowe nigdy nie chorowałoś,  żadnych poważnych chorób, operacji, szpitala. A ja Cię tak pakowałam! Czasami dawałoś mi znaki. A to refluks. Bóle nóg. Bóle kręgosłupa. Pokazywałoś, że nie jesteś zadowolone z tego, jak Cie traktuję. Ja też nie byłam znów taka obojętna. Próbowałam przecież sobie i Tobie pomóc. Nie patrzyłam jednak całościowo! Cóż z tego, że w pewnym momencie schudłam 14 kg… Czy czułam się wtedy szczęśliwa? […] Czy moja samoocena  wzrosła? Czy czułam się bardziej pewna? Siebie? Swoich wartości? Niestety. NIE.

Dlatego moje wysiłki wzięły w łeb. Waga nie wzrosła szybko, raczej stopniowo, stopniowo, konsekwentnie. Potem doszła menopauza i widzisz jak jest.

Dlatego postanowiłoś mi pokazać, że nie tędy droga i zastosowałoś terapię wstrząsową. RAK.

Jedni traktują to jak wyrok, ja przyjęłam to jako terapię szokową. Owszem bałam się i boję się. Mimo że po operacji wszystko okazało się w porządku, nie mam przerzutów i jestem zdrowa, lampka z tyłu głowy czasami się zapala. Wtedy przychodzi strach, żeby choroba nie wróciła.

Choroba sprawiła, że zaczęłam się bardziej interesować swoim organizmem. Zaczęłam Cię słuchać obserwować jak działasz. Zadbałam o swoją fizyczność. W tej chwili jem już przemyślanie. Kasze, sałatki, piję wyciskane soki. Odstawiłam cukier (no prawie), mocno go ograniczyłam. To samo z białą mąką i solą. Piję witaminy. Chodzę na masaże, żeby pomóc mięśniom i kręgosłupowi. W zasadzie można powiedzieć ‚super’, wow,  powinieneś być zadowolone. Dopiero podczas tego programu uświadomiłam sobie, że trzeba te wszystkie zabiegi wykonywać z miłości i uważnością. A nie dlatego, że tak trzeba, że ktoś powiedział, że to jest dobre. Jeśli nie będzie tego przekazu, że robię to dla Ciebie, żeby było Ci dobrze, żebyś czuło się zaopiekowane, to nie przyniesie to żadnych efektów i nie będzie skuteczne. Dlatego chcę włączyć swoją świadomość i uczucia! Wtedy będziemy tworzyć całość i będzie nam ze sobą dobrze.

Bo jak pokocham i zaakceptuje siebie, wtedy pokocha i zaakceptuje mnie świat.

Moje kochane ciało, przepraszam Cię za te wszystkie lata, kiedy nie dbałam o Ciebie. Za złe myśli o Tobie i nie akceptowanie Ciebie.

Dziękuję Ci za to, że wykazałoś dla mnie tyle cierpliwości i obiecuję Ci że teraz będzie już tylko lepiej. Proszę bądź ze mną jak najdłużej. Jeszcze tyle marzeń i planów przed nami do zrealizowania!

Kocham Cię i jestem z Tobą

Twoja Beata

 


listy do ciała

Intymna seria Listów do Ciała powstała z inspiracji
Uczestniczek Programu Autoterapii dla Kobiet.

Pisanie listów do ciała należy do jednej z powszechniejszych technik terapeutycznych. Jej celem jest odbudowanie kontaktu ze swoją cielesną częścią poprzez zauważenie, nazwanie i wewnętrzną rozmowę. Zazwyczaj to dość poruszający moment, gdy spotykasz się ze sobą i piszesz prawdziwie, od serca. Być może jak nigdy dotąd. Listy mają wyjątkową moc poruszania najdelikatniejszych części. Mogą wywoływać refleksję, zastanowienie i chęć do zmiany.

Każda z Autorek Listów publikowanych w tym miejscu wyraziła zgodę na pokazanie treści, za co mocno, mocno dziękuję. Jeśli masz ochotę wykonać to zadanie, zachęcam do ściągnięcia inspiracji – dostępna TUTAJ

Zapraszam też, by podzielić się własnym Listem, niech ujrzy światło dziennie.
Prześlij tutaj: kobieta40iwieksza [at] gmail.com

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply