XL psychologicznie

jednym słowem. gruba.

Pogadamy dziś o ważnych słowach, dobrze? To teraz uważaj. Wyobraź sobie, że spotykasz na ulicy dziennikarkę, która zadaje Ci pytanie. Pytanie w formie zadania. I masz kilka sekund, by odpowiedzieć. Zadanie brzmi następująco: Podaj jedno słowo, które opisuje Twoje ciało. Niech to będzie słowo lub zdanie, które pojawia się natychmiast w Twojej głowie. I co? Masz? Co to za słowo? Co to za zdanie? Powiedz to na głos. Tak, teraz.

Jednym słowem. Gruba.

Gruba. Tłusta. Obleśna. Wiesz, że właśnie tak w większości odpowiadają kobiety? W większości oznacza tutaj 75-80% tych, które zapytałam w ubiegłorocznej ankiecie [264 osoby] lub podczas treningów autoterapeutycznych.

„Moje ciało nazywam grubym. W szkole podstawowej nazywano mnie Grubciem. Niby zdrobniale. Mimo to ciągle niezbyt fajnie. Siostra zawsze przypominała, że jestem gruba. Jak się tak na okrągło słyszy, to trudno mieć inne zdanie. Nawet gdy teraz chudnę, to w głowie jestem gruba i niepewna własnej urody. Stąd też pewnie wieczne poczucie, że bliscy się wstydzą takiego tłuściocha. I mimo, że już dzisiaj nikt tego nie mówi, to wydaje mi się, że wszyscy wokół tylko o tym myślą, gdy tylko mnie widzą.”

Przejmujące, prawda? Dla mnie też czasem trudne do zniesienia. Zasmucam się. Płaczę. Łapię za głowę. To takie przykre, kiedy siedzę naprzeciwko kobiety słuchając podobnych słów. Zapadam się wtedy w fotel. Naprzeżywam bardzo. Coś przejmującego łapie moje serce. Mam ochotę tupać nogami. Rozumiesz, co czuję? Albo jeszcze inaczej. Zobacz jak to brzmi:

„Moje ciało jest elastyczne, ale zwaliste.”
„Nadmierna. Obfita. Napompowana.”
„Walec.”
„Pulpet.”
„Dynia.”
„Dziś widzę siebie jak wieloryb.”
„Moje ciało jest tłuste, opasłe i ciężkie, nie chcę go.”

Chcesz kogoś obrazić? Powiedz, że jest gruby!

Przeczytałam w Wysokich Obcasach o projekcie pt. „One Word” („Jedno słowo”), którego twórcy pytają o skojarzenia wzbudzone na dźwięk konkretnych słów. Jak się można domyślić, pojawią się tam słowa budzące spore emocje i kontrowersje, np. AIDS czy aborcja. Do tego pakietu dołączyło także słowo „gruba” i „gruby”. Okazuje się, że to słowo nienawiści.

Formuła jednego słowa jest bardzo prosta – pozwala przemówić ludzkim emocjom. Rzadko tak naprawdę słuchamy tego, co mówią do nas inni. Rzadko też, okazuje się, słuchamy tego, co sami o sobie mówimy. Ale chyba powinniśmy.

„Gruby” może człowieka zniszczyć. „Grubym” rzucamy jak przekleństwem, gdy chcemy kogoś obrazić lub zdołować. Ale częściej „gruby” wypowiadamy mimochodem, ot niewinny pstryczek w nos kogoś, komu chcemy tylko lekko dokopać. „Gruby” mówią do siebie wrogowie, mówią przyjaciele, mówią też rodzice do swoich dzieci. Mówią bezrefleksyjnie. Bo czy ktoś zastanawia się, z jakimi emocjami zostaje osoba, którą przed chwilą nazwaliśmy grubasem? Nie, raczej nie zastanawiamy się nad tym, bo to przecież to tylko słowo „gruby”.

Oto kilka przetłumaczonych wypowiedzi:

„Nienawidzę tego słowa. Będąc dziewczynką, słyszałam je bardzo często”.
„Czuję się, jakbym przez całe życie uciekała przed byciem grubą”.
„To słowo bardzo rani. Możesz nazwać grubym, kogo tylko zechcesz. Nikt nie poczuje się dobrze”.
„Bycie szczupłym kojarzy mi się z byciem szczęśliwym, a bycie grubym – z byciem nieszczęśliwym”.
„Wiele matek mówi swoim córkom: tego nie jedz, bo będziesz gruba. A przecież bycie grubą to jedna z tych rzeczy, których matki nie chcą dla swoich córek”.

 

Analizowanie słów ma wartość autoterapeutyczną?

Podczas Programu pt. Bliżej Siebie zajmujemy się analizą ważnych i znaczących słów. Pytamy o konkretne sprawy i sprawdzamy skojarzenia, pochodzenie oraz wszystko, co przykleja się do tych słów. To jest pomocne w zrozumieniu własnych mechanizmów blokujących samoakceptację i poczucie wartości. Czasami okazuje się, że „gruba” pochodzi od pani z przedszkola albo dzieci z piaskownicy. Tyle razy powtarzane, przyssało się do mojego obrazu siebie na stałe i zostało integralną częścią obrazu mnie samej. Kiedy już odkryjemy zależności, sytuacje i kluczowe słowa, zmuszamy mózg do wysiłku, by zaczął zauważać inne. W ten sposób uczy się nowego słownego nawyku. Proces wygląda na całkiem prosty behawioralno-semantyczny zabieg, jednak w praktyce połączony jest z szeregiem emocji i uczuć. Najczęściej trudnych i wymagających. Dlatego potrzebuje czasu.

Dlaczego badanie słów i skojarzeń może być leczące? W trakcie pracy z kobietami odkryłam dwa powody.

1.Prehistoria, czyli jak to się zaczęło

Po pierwsze docierasz do samego początku. Czyli odkrywasz kluczowe wydarzenia, które ukonstytuowały Twoje widzenie siebie. Stworzyły go. Na przykład właśnie dzieciaki z piaskownicy, panią od języka polskiego albo nawet własną mamę. Ujawnienie genezy umożliwia z kolei szereg autoterapeutycznych zabiegów. Możesz zacząć mieć wpływ na to, czy pozwalasz, by ktoś tak Ciebie określał dzisiaj, skoro robi to przez całe życie. Możesz reagować. Ochraniać siebie. Mieć wpływ. Wziąć odpowiedzialność!

„Kiedyś ktoś w podstawówce tak o mnie powiedział i jakoś utkwiło to we mnie bardzo. Dziś jestem przyzwyczajona do tego słowa”

„Moja babcia mówi do mnie ciągle ‘torba od sera’. Jako nastolatka denerwowałam się i piekliłam, teraz puszczam mimo uszu.”

„Czy już tak o sobie słyszałaś? Od kogo? Kiedy? Najczęściej od rodziców. Że się upasłam do granic możliwości. Że muszę coś ze sobą zrobić. Że wyglądam, jak ktoś tam (kto wygląda naprawdę koszmarnie). Najcześciej słyszę to jak idę do kuchni i chcę coś zjeść. Niezależnie od tego o jakiej porze i co jem, zawsze praktycznie są takie komentarze.”

2. Zamiana na inne, czyli dobre nawyki słowne

Po drugie wprowadzasz inne dobre znaczenia. Bo nagle okaże się, że skojarzenie ze słowem gruba nie musi być tak pejoratywne jak twoje pierwotnie wyuczone znaczenie i jego skojarzenia. Może nagle pojawi się coś wyjątkowego w Twoim słowniku, np. klepsydra, rubensowka babeczka, bujna, obfita. A to przecież robi różnicę. Spróbuj spoglądać w lustro z myślami „gruba” i „rubensowska babeczka”. Założę się, że zobaczysz dwie inne kobiety, prawda?

Tak jak wspomniałam. Taka praca wymaga czasu, przekopania archeologicznych piaskownic, przebrnięcie przez różnorodne emocje i przekonania. Na szczęście jest możliwa i na szczęście działa! Sprawdź swoje skojarzenia. Pobaw się słowami. Zobacz, do czego Cię to doprowadzi i jakie odkrycia przyniesie.

„Moje słowo to klepsydra.
Z jednej strony jest to słowo jak najbardziej ok – nie ma wydźwięku pejoratywnego, ba, pierwsze co mi się nasuwa na myśl, to figura Marylin Monroe, pin-up girls, czyli jest fajnie i z potencjałem na seksownie.
Ale z drugiej – wzięłam to słowo z kolorowych magazynów, z rubryk i programów urodowych, z poradników jak się ubierać, jak wyglądać, co zrobić, żeby być piękną jak dziewczyna z okładki. To nie jest moje słowo – dała mi je, wryła w głowę (pop)kultura. Dopasowałam je do siebie prawie dosłownie centymetrem, zaszufladkowałam się sama. Wzięłam moje własne, osobiste ciało i upchnęłam w karton z takim opisem. I kiedy sobie to uświadomiłam, to dotarło do mnie, że to słowo jest dla mnie niefajne. Nie samo w sobie – jak najbardziej mogę się dalej nim określać. Ale nie chcę, żeby to było moje pierwsze skojarzenie, pierwsza etykietka, jaką sobie nadaję.
Moje ciało też tego nie chce. Mam tyle swoich słów i porównań, nie potrzebuję typologii, żeby je zastąpić. Moje ciałomoże być młode, sprawne, zdrowe, chyba nawet wolałabym je określić jako „lekko sflaczałe” – bo to by były moje słowa.
Zdałam sobie sprawę z tego, co te wszystkie kolorowe gazetki/programy/poradniki zrobiły mi w głowę. Nie zrobiły mi krzywdy, ale okazuje się, że mają większy wpływ na moje życie, na moje postrzeganie siebie, niż myślałam.”

Czułe słówka przynoszą czułość

Słowa są jak potężne kontenery, które sama zapełniasz. To co umieścisz w ich środku, zależy od Ciebie. Krytycyzm, kompleksy, zwątpienie, zniechęcenie, słabość, pomniejszenie, nienawiść… Jeśli bezustannie wypowiadasz takie rzeczy, zaczynasz to widzieć. Co więcej, zaczynasz w to wierzyć. Zaczynasz tym żyć. Nawet jeśli wypowiadasz tylko do siebie, wewnątrz, w środku. Prosta zależność. Słowa kształtują świat wokół Ciebie i Ciebie. Dlatego są istotne.

„To jak patrzę na swoje ciało zaczyna się w głowie. Dobra wiadomość jest taka, że mogę zmienić myślenie. […] Piękno jest wszędzie. Potrzeba odwagi, żeby to odkryć i zmierzyć się ze swoimi strachami, uprzedzeniami, wyobrażeniami”.

Czasami nie doceniasz ich mocy, mówiąc: „Och, ja tylko tak powiedziałam„, „Och, no przecież żartowałam„, „Nie przesadzaj tak, to tylko słowo„. I sama pomniejszasz ich znaczenie. A potem idzie lawina. Rozczarowanie, ból, natłok kolejnych myśli, wyobrażenia w głowie, całe historie i wizje. Ma to sens? Pewnie że ma.

Słowa kreują Twoje widzenie siebie i świata. Jak sama widzisz, są słowa które parzą, powodując skurcz żołądka. I są też takie, które dodają skrzydeł, czułości, jakby powiększały przestrzeń, osładzały. Mogą znacząco wpływać na Twoje uczucia. Warto więc dbać o swój słownik. Bardzo warto. Ucz się ich. Ucz się nowych słów. Zmieniaj. I proszę, bądź w tym cierpliwa. Trochę jak z nauką nowego języka. Ile czasu zajęłoby Ci oswojenie się z hebrajskim na przykład? I po jakim czasie zaczęłabyś swobodnie mówić? No widzisz. Z czułymi słówkami jest podobnie. Na szczęście jest to możliwe!

To co? Jak od dzisiaj chcesz nazywać swoje ciało, hm? Jakie słowo jest ważne dla Ciebie teraz? A gdyby zapytać Twoje ciało, to jak chciałoby być nazywane? Opowiedz. Koniecznie.

„Kochane. Moje.”

„Nie mam pojęcia, ono chyba samo siebie też nie lubi. Chciałoby mi sprawiać więcej radości, ale w takiej formie w jakiej jest teraz nie ma takiej możliwości. Chciałoby być nazywane z szacunkiem, z dobrocią i z nadzieją. Z otuchą, która pomogłaby mu w przemianach. Jak chciałoby być nazywane? Pomyślę nad tym, zapytam go…”

„Moje ciało jest ciepłe, jest delikatne, miękkie, najbliższe… będzie takie, ile ciepła mu dam, i jak będę o nim myśleć. Krytykując i strofując tak siebie właśnie postrzegam. Warto abym widziała to ciepło… te delikatne elementy we mnie.”

Zainspiruj się!

To teraz pewnie chcesz zapytać jak to zmienić? Jak inaczej mówić? I czy jest to naprawdę możliwe? Odpowiadam. Jest to możliwe. I bywa wymagające. Bo to trochę jest tak, że wraz ze zmianą słownika, zmieniasz myślenie i przekonania. Zobacz. Zamiast grubej, stajesz się miękka. Zamiast dyni, widzisz w lustrze rubensowskie kształty. Na miejscu wieloryba, pojawia się kobieta pełna i obfita. A to sprawia, że zaczynasz inaczej widzieć siebie, inaczej się ubierać, wybierać inne rzeczy do jedzenia. Zaczynasz chcieć.

Och. Przyznam uczciwie. Odkręcanie myślenia trwa. To proces zmiany. Może być wymagający. Szczególnie, jeśli przyzwyczajona jesteś do wieloletniego korzystania z krytyki i obelg. Mózg się przyzwyczaja. A Ty masz określone nawyki. Czasem wystarczy praca samodzielna. A czasem jest potrzebna terapia. Szczególnie, gdy zalewa Cię fala wyłącznie złych, niedobrych słów. Albo negatywne myśli zapętlają, połykają jak grząskie piaski. Szukaj wsparcia. Korzystaj z pomocy. Nie zostawaj sama. Izolacja jest najgorsza. Serio.

Do napisania tego wpisu zainspirowały mnie Kobiety biorące udział 3 edycji Programu Autoterapii: Bliżej Siebie. One mają odwagę pracować i zaczęły własny proces poszukiwań. Odważne Kobiety, prawda? Jeśli jesteś zainteresowana, zapraszam do kolejnej edycji Programu.

Nieustająco także zachwyca mnie film Taryn Brumfitt, która to samo pytanie zadała w sondzie ulicznej. Zobacz. zachwyć się. warto.


Dobrych poszukiwań zatem. Łowienia dobrych słów.

marta

p.s. Jeśli masz ochotę wypełnić ankietę, zapraszam. Moim marzeniem jest, by wypełniło ją 400 kobiet.

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    co odziedziczyłam w spadku na moim talerzu. historia o 4 ważnych kobietach. – PSYCHOLOGIA | KOBIETA | ŻYCIE
    9 listopada 2016 at 18:31

    […] O konsekwencjach słowa „gruba” pisałam tutaj – KLIK […]

  • Leave a Reply