XL psychologicznie

wkurzona ona. 8 najczęstszych powodów mojej złości.

Opowieści o złości okazały się pełne odwagi.
Wywołujące wzruszenia.
Refleksję.

Nawet zegar na ścianie się zatrzymał. Tak było. Intensywnie.

Złość. To ważny temat. Dla kobiet.

Spotkałyśmy się w Instytucie Psychoedukacji i Rozwoju Integralnego w Krakowie w siedem kobiet.
Pracowałyśmy przez dwa dni ze złością. Jawną. Tłumioną.
Wyrażaną do świata w sposób bezpośredni.
Wyrażaną do środka, do siebie, w sposób bolesny i utajony.

Płakałyśmy.
Wybuchałyśmy śmiechem.
Współodczuwałyśmy.
Przeklinałyśmy.
Zdjęłyśmy buty.
Jadłyśmy pizzę.
To był dobry weekend.
Piękna Złośnica została oswojona w każdej z nas.
I jest bliżej. Znacznie bliżej do siebie.

Chcesz wiedzieć dlaczego się złoszczę?
To siadaj. Opowiem. 

To opowieść inspirowana warsztatem.
Słuchaj uważnie.
Taka jestem. Ja kobieta. Piękna Złośnica.

Dlaczego się złoszczę?

  1. Z bezsilności

Bo mój głos nie jest wysłuchany. Bo opowiadam siebie i z drugiej strony brak chęci na dialog. Bo mąż ogląda mecz. Albo pisze ważne sms`y do kolegi. Bo traktowana jestem pobłażliwie. Bo mówię jakby do ściany. Jakby w próżnię.
I wiesz, kiedy próbuję opowiedzieć co jest w tej chwili ważne dla mnie, a ty siedzisz taki wpatrzony w telewizor albo telefon, to tracę moc. Jestem bezsilna.
Łatwiej jest zamilknąć. Zamknąć w środku. Często z milionem myśli, które z czasem przeradzają się w złość. Rozgniewanie. Rozdrażnienie. Nie lubię takiej siebie, bardzo nie lubię. Wiem, że ty też.

  1. Z braku uważności

Bo rozmowa jest płytka, powierzchowna, zwyczajna. A chcę inaczej. Chcę żeby było ważniej. I uważniej. Bo to istotna chwila. Bo moment znaczący. Widzę to i czuję. Mówię o tym wyraźnie. I kiedy nie spotykam się z uwagą albo jestem ignorowana, to się wkurzam. Denerwuje mnie pretensjonalna i powierzchowna rozmowa.
Denerwuje mnie spłycaniem moich potrzeb.
To jakby kneblowanie mojego serca.

  1. Z tęsknoty

Za sobą. Autentyczną. Przyjętą.
Z tęsknoty za relacją. Pełną uczciwości i prawdy.
Z tęsknoty za szczerym życiem u boku mężczyzny, który otwiera ramiona równie szeroko jak kobieta. Tęsknię często, wiesz? Tak bardzo się staram, tyle robię, rozwijam się, dowiaduję. Nawet na psychoterapię się zapisałam. Żeby zrozumieć. Być bliżej. A dla ciebie to moje widzimisię takie. Nieznaczące. ‘Ciągle się rozwijasz i ciągle jesteś niezadowolona’. Kiedy to słyszę, to wpadam w złość. A tak naprawdę tęsknię. Chciałabym, żebyś to zobaczył.

  1. Ze smutku

Kiedy jestem u boku człowieka, do którego tęsknię i tak bardzo chcę się zbliżyć, i kiedy mówię nie będąc wysłuchana, to oprócz tęsknoty, mam również smutek. Mieszanka tęsknoty, smutku i bezsilności dość łatwo zamienia się w złość. Tak. O wiele łatwiej wybuchnąć zniecierpliwieniem i opryskliwością, niż usiąść ramię w ramię. I przyznać: wiesz, smutno mi. Wiesz, tęsknię. Chciałabym być bliżej. I naprawdę. Naprawdę nie wiem, jak to zrobić.

  1. Z miłości

A może bardziej. Z potrzeby miłości. To dość paradoksalne, wiem. Kocham i wybucham złością. Wiesz dlaczego tak jest? Bo stanięcie w zupełnej bezbronności jest ryzykowne. Miłość jest ryzykowna. Dlatego w ten przedziwny i zdumiewający sposób, chowam ją za złością. Ja tak mam. Często. Ja kobieta.  Ja złośnica.

  1. Z przepracowania

Bo taka też bywam. Obciążana i zmęczona. Nauczyłam się działać. Bo obowiązki, i nadobowiązki. Bo odpowiedzialność i nadodpowiedzialność to moje drugie imiona. Szoruję łazienkę. Robię obiad. Zmywam. Odrabiam lekcje z dziećmi. Idę do pracy. Przyszywam guziki. Robię kompresy na czoło z gorączką. Nauczyłam się działać i obsługiwać innych. Ogarniam. Serio ogarniam. Nawet to lubię. Tylko wiesz, czasami chciałabym odpocząć, zebrać siły. I właśnie wtedy, tak łatwo się zezłościć. I jeszcze wtedy, gdy inni nie nadążają za moim tempem. Dlaczego są tacy powolni?

  1. Z potrzeby akceptacji

A kiedy tak sprawnie działam, to wiesz, to naprawdę chciałabym być doceniona. „kochanie, pyszną kolację zrobiłaś”. „Mamo, dziękuję za wyprasowanie moich rzeczy”. Nie, nie słyszę tego. Nauczyłam wszystkich, że taka jestem. I złoszczę się. Zamiast powiedzieć: „Kochanie wiesz, zrobiłam dziś kolację. Tak bardzo jestem zmęczona. I tak bardzo chciałabym usłyszeć, że Ci smakuje, i że ty pozmywasz”. Zamiast tego. Wiesz, wstydzę się trochę, ale zamiast tego łatwiej mi trzasnąć zmywarką i fuknąć na wszystkich dookoła. A jak bardzo jestem zmęczona, to nawet szturchnąć.

  1. Z powodu chomikowanej złości nie na ciebie

Tak. Bywam chomikiem. Kiedy rozmawiam z kimś, kto wdziera się tak bezpardonowo i bezczelnie do mojego życia, do mojej przestrzeni. On się wdziera. Ja się zgadzam. Potulnie. Bezszelestnie. Ulegle. To potem, jak jestem przy tobie, dopiero wybucham. Pluję jadem, bo wiem, że przy tobie mogę. Nauczyłeś mnie, że zawsze mogę. A to przecież nie ty. Tylko tamtem. Z tymi aroganckimi buciorami. Szef. Współpracownik. Sąsiad. Ktokolwiek, komu nie potrafiłam w tym jednym momencie odpowiedzieć adekwatnie. Nie potrafiłam wyrazić wprost.

 

Laurie odkryła, że zwiększony dostęp do emocji oznaczał lepszy kontakt ze złością, którą wcześniej tłumiła. Wyznała to wkrótce: – Odkryłam złość. Słuszną, rozognioną białą gorączkę. Tłumione przez dwadzieścia lat emocje niechcący dotknęły męża. Nie wiem, czy sobie na to zasłużył, na pewno nie w takim natężeniu. Myślę, że gdybym systematycznie na przestrzeni lat pozwalała sobie na tę złość, być może wciąż byłabym mężatką lub rozwiodłabym się dużo wcześniej. W każdym razie na pewno byłoby to lepsze od tego, co się wydarzyło. Straciłam ogromną część siebie.

Ch. Northrup ‚Ciało kobiety. Mądrość kobiety’

O czym mówi złość?

Znaczna część psychologów i psychoterapeutów sądzi, że prawie zawsze złość jest emocją wtórną. Uważają oni, że złość jest emocją, pod którą mieszczą się inne, prawdziwe uczucia, takie jak ból, cierpienie, wstyd czy lęk.

Wielu kobietom niezwykle trudno jest świadomie doświadczyć i okazać prawdziwe uczucia, więc przykrywają je złością, by za jej pomocą kontaktować się z otoczeniem. Reakcja ta jak się okazuje jest wyuczona i nawykowa. Wytrwała i konsekwentna praca pozwala odkręcać te mechanizmy. To docieranie do środka. Do potrzeb. Do emocji. Do tęsknot. Do prawdziwych motywów. I jak pokazał weekendowy warsztat w Instytucie, to praca niezwykle delikatna i poruszająca. A wydawać się mogło, że Piękne Złośnice będą tupać nogami, wrzeszczeć i robić dużo hałasu. Nic z tego. Tymczasem było tkliwie, ze łzami i bardzo, bardzo subtelnie.
Dziękuję za to spotkanie.
Do następnego.

marta

 

p.s. A Ty wiesz? Wiesz z jakiego powodu się złościsz? Opowiesz?

p.s.2 I trochę twórczości z warsztatów też:

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Agnieszka Kawula
    5 lutego 2016 at 16:31

    Wpadłam na chwilę, inspiracji garść się najadłam za co dziękuję serdecznie 😉
    A złoszczę się kiedy kontrola moja macki wyciąga i chce po swojemu, a nie tak jak rzeka chce płynąć. I wtedy się miotam i krzyczę wewnętrznie i frustruję, aż się zmęczę i puszczę zauważając bezsensowność sieci która mnie trzymała ;-).
    Życzę mnóstwa inspiracji i cudnych dni!

    • Reply
      Marta
      5 lutego 2016 at 22:01

      Dziękuję Agnieszka za Twoje kawałki o złości. Kontrola? Hm. No tak.
      Czyli takie macki trzymania pewnie, co?
      Cholera, chyba o tym napiszę jeszcze… ważna sprawa.
      Ależ inspiracji przyniosłaś!

    Leave a Reply