intymnie. kobiety.

jak taki słoń może jeść kolejną kanapkę?

Co myślisz o swoim ciele? Jakie historie nosi Twoje ciało?

O swoim ciele myślę, że musi mnie bardzo kochać, skoro jest takie cierpliwe.
Znosi mój wieczny brak akceptacji,
ciągłe porównywanie do innych, piękniejszych kobiecych ciał,
i ten żal, że nigdy nie było, nie jest i nie będzie jak one.
W lustrze wciąż jeszcze zbyt często widzę grube nogi („to masz po babci”), brzydka cera, pryszcze, krzywe zęby, obwisłe piersi, grube ramiona, kiepskie włosy.
Tylko właściwie oczy mogą być.

Moje ciało wciąż jeszcze pamięta historię studentki sprzed kilku lat.
Nosiłam już wtedy rozmiar 40/42 (miałam już 2 dzieci), a czułam się jak WIELORYB.
Do tego stopnia uważałam, że nie zasługuję na to, by z dziewczynami w bufecie zjeść normalnie obiad, że gdy one zamawiały na stołówce danie, ja ze swoimi kanapkami chowałam się w ubikacji(!!!) i tam jadłam, by nikt nie widział.
W śmierdzącej toalecie, szybko, byle nikt nie widział jak jem, bo przecież zaraz sobie pomyślą „jak taki słoń może sobie jeszcze pozwalać na kanapkę?!” (nie wspominając o zamówieniu frytek czy hamburgera, na które miałam ogromną ochotę, a które zamawiali znajomi).

Taką krzywdę robiłam sama sobie, bo nie czułam się godna zjeść normalnie z innymi, jak człowiek.
Ciągle w myślach porównywałam się do innych, bo przecież, gdybym wyglądała jak Dorota (Ania, Kasia, Wiki, Gosia, Angela….itp.) to bym mogła sobie pozwolić ale przecież jestem Alą. Tą samą, która urodziła się brzydka, jest masywna i gruba po babci…itd., itp.

Jaki nosisz rozmiar? Z czym Ci się kojarzy?

Noszę rozmiar 42. Paradoks polega na tym, że u innych kobiet ten rozmiar mi się nawet podoba; kojarzy z kobiecością, kobiecymi zaokrągleniami. Sama jednak w takim czuję się gruba i nie do zaakceptowania przez otoczenie. Choć czasem słyszę: „ślicznie wyglądasz”, „teraz to wyglądasz dopiero jak prawdziwa kobieta”(moja Babcia), „jesteś taka piękna”(przyjaciel), tak ciężko mi w to uwierzyć.

Czego potrzebuje Twoje ciało?

Myślę, że moje ciało najbardziej potrzebuje troski, miłości i pełnej, bezwarunkowej akceptacji. Tak.
Akceptacji jest permanentnie spragnione od zawsze. I najczęściej za tym tęskni.
Może jeszcze za długą, relaksującą kąpielą, a nie wieczornym prysznicem, byle szybko, bo późno już, i masażem.

Gdyby Twoje ciało mogło mówić…

Dużo do powiedzenia miałoby na temat wstydu, upokorzenia, dotyku, tęsknoty, miłości, szukania aprobaty za wszelką cenę, jak bardzo chce akceptacji, utraty godności i poczucia bezpieczeństwa.

Dlaczego Twoim zdaniem tak wiele kobiet ma kompleksy? 

Myślę, że dlatego, że mamy zaburzony obraz tego, czym jest piękno poprzez lansowane tylko szczupłe kobiety, kult bycia chudą. Przede wszystkim jednak myślę, że wynikają z braku samoakceptacji i niewykształconego (a często stłumionego w dzieciństwie) poczucia własnej wartości. Wydaje mi się, że jedynym lekarstwem jest praca nad sobą i nad odbudowaniem poczucia własnej wartości.

A czego potrzebują kobiety, by lubić siebie?

Mówienia i pokazywania różnic między ludźmi, kobietami. Udowadniania do skutku, że piękno nie nosi rozmiaru, ono jest. Trzeba je tylko umieć wydobyć. Potrzebujemy akceptacji mężczyzn, otoczenia, wsparcia innych kobiet, poczucia bezpieczeństwa, godności, wartościowości i wreszcie najbardziej, akceptacji samej siebie.

Z miłością.
Alicja

 

Autorka:Alicja
Wiek: 36
Zajęcie: druga żona mojego drugiego męża. matka czwórki dzieci

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply