w mediach XL psychologicznie

moje drugie imię emocja

Jak u ciebie?
Mogło być lepiej.

Jak się miewasz?
Średnio.

Oglądam się  w lewo i w prawo.
Twarze stonowane. Nijakie. Niemal wszystkie identyczne.
Uścisk dłoni taki ledwo.
Przytulenie? Lepiej nie.
Dystans. Powściągliwość.

Ekspresja chyba nie jest w modzie.

Ratunku.
Proszę o wyjaśnienie, z jakiego powodu mam ściskać twarz, nie wybuchać śmiechem w autobusie i udawać powagę?

Jak będziesz taka, o sama zobaczysz…

„Kochana, widzę że podchodzisz do pracy emocjonalnie. Dobrze, że tak masz, ale pamiętaj…”, słyszę pouczenia i rady od przyjaciółki, której z przejęciem opowiadam o minionym dniu pracy. „Kochana, jak ty to przeżywasz!”, argumentuje inny znajomy, który przed chwilą usłyszał historię o ostatnim projekcie. „Jak będziesz miała taki do tego stosunek, to zaraz się wykończysz, zobaczysz”, ripostuje zatroskany sąsiad, któremu zwierzam  się z planów zawodowych na najbliższy miesiąc. I jeszcze: „Wspomnisz moje słowa”.

Tak, podchodzę do pracy emocjonalnie. Tak, moje drugie imię brzmi emocja. Smutek powoduje, że mam ochotę skulić się w sobie, przy radości mogłabym obdarować cały świat kwiatami. Nie wyobrażam sobie inaczej. Nie wiem, w jaki sposób budować zaangażowanie, motywację, pasję, jeśli wytnę tak naturalne reakcje jakimi są emocje. Czy to brak profesjonalizmu? Nadmierność i wyolbrzymianie? A może potrzebny jest tutaj fotel psychoanalityka, który wytknie zapewne jakiś rodzaj nadmiernej ekscytacji i radości?

 

Emocje to życie ciała

Alexander Lowen donosi, że emocje są życiem ciała. Tak samo jak myśli są życiem umysłu. Jeśli zaś myśli i emocje biegną w tym samym kierunku, mają jednakowy cel, odbieramy to jako szczęście. Zgodność. Spójność. Zgranie. Moje myśli są tożsame z emocjami – wiem, kiedy się denerwuję, wiem, co przynosi mi satysfakcję. Mało tego, potrafię uczciwie przyznać, kiedy zalewa mnie fala rozpaczy, a kiedy szczęście powoduje, że mam ochotę skakać po trawie. Spójność.
Zgodność.
Autentyczność.

 

Wpuść i wypuść. Jak dziecko.

Dlaczego więc mówienie z pasją i emocjami prowadzi do włączania ręcznego hamulca? Dlaczego powoduje zatroskanie bliskich? Dlaczego łatwiej przystopować niż pozwolić na prawdziwe przeżywanie? Kiedy dziecko dostające wymarzoną zabawkę, na którą czeka długie tygodnie, aż piszczy z zachwytu rozrywając pudełko. Na placu zabaw dziecko kłóci się do łez i zadrapań. Podczas sprzeczki dziecko cierpi do utraty oddechu. Głęboko. Naprawdę. Dziecko potrafi pracować emocjami w sposób procesowy – przyjmuje i oddaje. Wpuszcza i wypuszcza. To naturalny sposób doświadczania świata sprawdzający się od zarania dziejów.

Natomiast z biegiem lat, dorastając, w trakcie nabywania kolejnych zmarszczek, tracimy zdolność pierwotnego przeżywania. Uczymy się życia przez folię, z buforem skutecznie zatrzymującym emocje. Twarz przeobraża się w powagę, wypowiadane słowa stają się stosowne do sytuacji i akuratne, reakcje bezpiecznie schowane w konwenanse.

Co się dzieje? Uczymy się świata, który potrafi dotkliwie zranić naszą prawdziwą, delikatną, twórczą esencję. Dorastamy.

 

Przeżywaj człowieku. Żyj!

Tymczasem emocje są naturalne. Dobre. Im więcej emocji w życiu, im więcej z nimi kontaktu, tym wyraźniejszy wzrost zadowolenia, podniesienia poczucia własnej wartości. Im więcej dziecięcego twórczego zachwytu, tym mniej krytycyzmu, zgorzknienia i poczucia winy. Łatwiej wtedy o spontaniczne reakcje, odważne decyzje i prawdziwe deklaracje. Jeśli chcesz budować bliskie i ważne związki z ludźmi, nie uciekniesz od emocji. Jeśli chcesz naprawdę kochać, być blisko, to właśnie emocje stanowią scalający klej. Jeśli chcesz zajmować się tym, co daje autentyczne poczucie sukcesu, sensu i satysfakcji, to dzięki kontaktowi z emocjami, dotkniesz tego. Doświadczysz. Poczujesz.

 

Odczytuj wnętrze. Tam przecież jesteś.

W trakcie treningów rozwojowych niejednokrotnie towarzyszę pięknym ludzkim zmianom. Podczas kilku sesji uczymy się wspólnie nazywać emocje, to, co głęboko ukryte jest we wnętrzu, często zakurzone, niemal zawsze odpychane. Okazuje się, że mimo powściągliwości na co dzień, nie potrafimy na dobre pozbyć się emocji. One żyją w środku nas. Niekiedy dają o sobie znać za pomocą migren lub bólów kręgosłupa. Czasami pojawiają się w bezsenności albo nadmiernej senności. W innych sytuacjach próbują wydostać się na zewnątrz poprzez przepracowanie, nałogi, objadanie i zajadanie, choroby skóry i inne schorzenia. Nauczyliśmy się brać leki i ustawiać kompresy. Doskonale wiemy, jak odczytywać zbliżające się symptomy i zapobiegawczo łykamy pomocne pigułki. Tymczasem sedno bywa o wiele prostsze. Dotarcie do wnętrza, nazwanie emocji, przyjrzenie się temu, co ze sobą niosą. Rozwojowe treningi są jak lupa, pod którą odczytuje wnętrze. Niezwykle szczerze i uczciwie.

Dlatego też towarzyszenie emocjonalnym transformacjom jest wyjątkową lekcją i wielkim wydarzeniem. To często podróż poprzez wzruszenie, przejęcie, tęsknoty, ból, złość, nadzieję, zaciekawienie i wreszcie radość. Wszystkie odcienie szczęścia. Aż wreszcie niedowierzanie, że tak potężne wszechświaty drzemią w każdym z nas. I przekonanie, że jeśli chwycimy się tego wszechświata i będziemy w nim po uszy zanurzeni, to życie będzie pełne emocji, kolorów, autentyczności.

 

Jak zacząć zmianę?

Spokojnie, to proste. Usiądź wieczorem w ulubionym fotelu, daj sobie kilka minut na refleksję. Praca składa się z kilku etapów. Ważne natomiast jest, aby rzeczywiście podarować sobie kilka chwil w absolutnie szczerej i spokojnej atmosferze.

  • Po pierwsze

Weź kartkę i zapisz: Co dobrego dzisiaj doświadczyłam? Co sprawiło mój zachwyt? Co mnie zaskoczyło? Na co zwróciłam szczególną uwagę? Co wywołało mój uśmiech? Jakie emocje odnajduję w sobie? Jakie potrafię nazwać i przywołać? Odpowiadaj na pytania tak szczerze, jak tylko potrafisz. Bądź prawdziwy.

  • Po drugie

Zanotuj jeszcze to: Czego potrzebuję do szczęścia? Jakich konkretnie emocji potrzebujesz, by odczuwać szczęście? Na czym ci zależy? Które emocje są dla ciebie ważne? Jakich chcesz doświadczać najczęściej? Co już z tego szczęścia osiągasz? Co pojawia się najczęściej?

  • Po trzecie

Sprawdź bardzo dokładnie: Co możesz zrobić, by częściej doświadczać tego, na czym ci zależy? Jakie sytuacje, jacy ludzie, co dokładnie pozwala tobie przeżywać takie emocje, które lubisz? Co zrobisz jutro/pojutrze/za tydzień, by przynajmniej raz zagwarantować sobie emocje, które są ważne?

Zobacz, co kryjesz w sobie. Sprawdź, jak możesz to rozwijać. Uwolnij. Przy konsekwentnej pracy z pewnością dotrzesz do nieskrępowanej, dziecięcej ekspresji. Do własnych emocji. Do siebie. I pewnie za moment każdy kolejny zawodowy projekt będziesz witał butelką szampana, opowieściami pełnymi zaangażowania, pasji i wielkich słów.

Przyjmowanie i oddawanie.
Wpuszczanie i wypuszczanie.
Dynamika.
Ruch.
Życie pełne emocji.
Tak.

Emocje są bardzo ważne.
Samym intelektem i chłodną kalkulacją
nie opowiemy całej prawdy o człowieku.

Grażyna Barszczewska

Artykuł ukazał się z magazynie Dolce Vita – Celebrujemy życie i znajdziesz go tutaj:

logo (2)

Zapraszam!

You Might Also Like

11 komentarzy

  • Reply
    kasia
    2 września 2015 at 10:05

    „(…) One żyją w środku nas. Niekiedy dają o sobie znać za pomocą migren lub bólów kręgosłupa.” – Dokładnie.

    Piękny artykuł… Po prostu piękny. Na pewno jeszcze do niego wrócę, po powrocie do domu i zastosuję się do wymienionych punktów.

    Pozdrawiam!

  • Reply
    Marta M.K.
    3 września 2015 at 19:34

    Smacznego zatem 🙂 I dużo dobra.
    marta

  • Reply
    Mandalay
    5 września 2015 at 19:21

    Niedawno temu, cała w emocjach, zapłakana, bo żegnam się z kimś na kim mi tak cholernie zależy, usłyszałam: „Nie myśl tyle o tym..”
    A to tak się da?

    • Reply
      Marta M.K.
      9 września 2015 at 14:06

      Czy się da nie myśleć? Pewnie się da…
      Pytanie, czy da się nie czuć… tutaj jestem pewna, że nie.
      A jak to widzisz teraz, z perspektywy?

  • Reply
    Groszka
    8 września 2015 at 13:09

    Strasznie nie lubię być targana miesiączkowymi emocjami. Budzę się zła jak osa i wiem, że niczyja w tym wina…

    • Reply
      Marta M.K.
      9 września 2015 at 14:08

      🙂 a miesiączkowe emocje to takie fale kobiece.
      przypływają i odpływają.
      po złości też coś przychodzi.
      u mnie zazwyczaj wzruszenia i poruszenia, taka miękkość i płaczliwość.
      też to masz?
      warto oswajać. przyglądać się. wiedzieć, czego ciało w tych chwilach najbardziej potrzebuje. o co się dopomina.

      • Reply
        Groszka
        10 września 2015 at 10:22

        Oksytocyna pomaga 😉

  • Reply
    Paulina
    14 lutego 2016 at 10:19

    🙂 powstrzymywana przez otoczenie!
    Ile razy słyszałam” „piłaś?” „naćpałaś się” „coś Ci odbiło?”
    Za każdym razem w czystości szczęścia przeżywałam radość i dzieliłam się nią z innymi.
    czasem mam wrażenie, że boimy sie ludzi szczęśliwych, wesołych i spełnionych.
    Teraz jestem na etapie powrotu do bycia EMOCJONALNĄ – uwielbiam taka być, prawdziwa i szczera.
    Związek czy praca potrafią dużo zabrać, okroić…ale nie zabiją dziecka w sercu jeśli ono przez chwilę istniało 🙂 w to wierzę :):):)
    a dziś dziękuję Ci za te słowa 🙂 az pomachałam z radości nogami pod kołdrą:):):)tupu tupu tup:)
    Paulina lat 33 z hakiem 🙂

    • Reply
      Marta
      14 lutego 2016 at 10:30

      bo wygodniej jest być w bezruchu, co? bezruchu emocji, uczuć, przeżywania.
      radość, eskcytacja, ekspresja, joy… Paulina, masz rację, można się tego bać. Bo zaraża! Bo pokazuje, że jest inaczej. Bo pokazuje, że można inaczej 🙂
      Pozdrawiam ciepło, słonecznie i szczęśliwie dziś.
      mk

  • Reply
    karina szczesna
    17 marca 2016 at 21:13

    Zobacz, co kryjesz w sobie. Sprawdź, jak możesz to rozwijać. Uwolnij ! I jeszcze raz uwolnij ! Puść ! Wypuść ! Nie obciążaj się

    Dziękuję

    • Reply
      Marta
      17 marca 2016 at 21:38

      Bardzo ładnie powiedziane. Również dziękuję 🙂

    Leave a Reply