kompulsywne jedzenie

a jak schudnę to

a jak schudnę to dopiero

bo wtedy to…
kupię sobie sukienkę
albo zacznę nosić tę, którą kupiłam rok temu mówiąc sobie ‚przecież się odchudzam, zaraz się w nią zmieszczę’
będę nosić spodnie rurki
albo wyciągnę z kartonów te, w których się nie dopinam już
pójdę na kurs/zrobię certyfikat/zrealizuję cośtamicośtam
wygram na loterii
pojadę na wakacje do ciepłych krajów
znajdę faceta [albo on mnie znajdzie]
zacznę doświadczać rozkoszy i seksu takiego, o jakim śnię, jakiego pragnę, o jakim mam fantazje


będę szczupła
pewna siebie
atrakcyjna
sexy
ładna

i szczęśliwa
i wszystko się ułoży

yhy. jasne.
yhy. kiedyś.
i to kiedyś w takzwanych latach, na które czekasz.
odroczone. wytęsknione. oczekiwane.
odkładasz na później. i marzysz.

a dzisiaj?
jaka jesteś dzisiaj?

zadaj sobie takie pytania.
serio. sprawdź to.
jak siebie określisz?
jakimi jakościami?
i z jakiego powodu czekasz na to wszystko?

gdybym miała wszystkie historie, które wysłuchuję od tylu lat, wrzucić do jednego worka i powiedzieć, na co czekamy tak wytrwale… odpowiem bez wahania. na szczęście. na wizję cudownie ułożonego życia według cudownego planu. wzorca, który ktoś kiedy zaszczepił nam w głowach.

i to czekanie. ta tęsknota. połączona ze smutkiem. połączona z kruchością i ranliwością.
albo często niezdecydowanie też. i nawet rozczarowania. małe nieraz, takie tyci, niepozorne.
bo przecież machniesz ręką. bo zaciśniesz usta. zasznurujesz siebie. i przełkniesz to, co niewygodne, niechciane. przełkniesz. przecież potrafisz. robisz to od lat.
i to czekanie okaże się w końcu czekaniem na siebie. na siebie od lat zapomnianą, niezaopiekowaną. odsuniętą. odroczoną.

a przecież… nieważne jaki rozmiar.

szpilki możesz nosić już teraz.

pokaż nam teraz. pokaż sobie teraz. pokaż światu teraz. siebie.
przestań czekać.
wracaj już.. wracaj do siebie.
poznawaj czule każdy zakamarek siebie. i zacznij teraz. już.

ty jesteś teraz.
ty jesteś dzisiaj.

pozdrawiam,
marta m.k.

p.s. moja podróż do siebie trwała 3 lata… gruntownej, skrupulatnej pracy. pięknej. delikatnej. trudnej. błogosławionej i przeklętej. i mam wrażenie.. yyy.. że to dopiero się zaczyna!

 

Wyobraź sobie kobietę, która wierzy, że dobrze jest być kobietą.
Kobietę, która szanuje swe doświadczenie i opowiada swoje historie. Wyobraź sobie kobietę zakochaną we własnym ciele. Kobietę, która wierzy, że jej ciało jest w sam raz, takie, jakie jest. Która świętuje rytmy i cykle swego ciała jak bogactwo, źródło…, lub doskonałą wymówkę.
Wyobraź sobie kobietę, obejmującą swoją seksualność jak.. swoją!
Wyobraź sobie kobietę, mającą dostęp do pełnego spektrum ludzkich emocji.
Wyobraź sobie kobietę mówiącą prawdę, podążającą za swymi twórczymi impulsami.
Wyobraź sobie kobietę, która nadaje imiona własnym bogom
I odmawia uległości bóstwom, guru, czy wyższym siłom.
Wyobraź sobie kobietę, zainteresowaną własnym życiem, którego jest autorką.
Kobietę, która przechytrzyła całkowitą samotność.
Wyobraź sobie tę, która nie zgadza się pomniejszać jej osoby, lekceważyć jej życie tak, by inni mogli poczuć się lepsi…
Wyobraź sobie kobietę, która domaga się równości w związkach, która nie pozwala wykorzystywać jej bezcennej życiowej energii w celu wywołania konfliktu czy kryzysu…
Wyobraź sobie kobietę, doceniającą inne kobiety w jej życiu.
Wyobraź sobie tę, która uwolniła się od intelektualnego pragnienia poczucia bezpieczeństwa i pochwalnego poparcia.

Patricia Lynn Reilly

You Might Also Like

7 komentarzy

  • Reply
    zwyczajnybajzel
    13 lutego 2015 at 04:12

    Skąd ja to znam 😀

    • Reply
      Marta M.K.
      14 lutego 2015 at 18:23

      z kobietami to jak z lustrami, prawda? 😉
      błogosławione podobieństwa. ale ulga!
      pozdrawiam, mk.

  • Reply
    Monika
    14 lutego 2015 at 16:31

    Wiele kobiet, również tych o mniejszym rozmiarze szuka w sobotę defektów i wad. Wręcz je pielęgnuje. Podziwiam to, jaką pracę wykonałas nad sobą. Kobiecość górą bez względu na rozmiar.

    • Reply
      Marta M.K.
      14 lutego 2015 at 18:24

      Moniko, akurat w sobotę mówisz? hm… no tak. pewnie tak. akurat, gdy zwalniamy, zatrzymujemy się, mamy szansę na zobaczenie siebie. szkoda, prawda? bardzo szkoda.
      dziękuję za Twój głos.

  • Reply
    Gonia
    16 lutego 2015 at 01:51

    Rozmiar 34/36 i ktoś dokleił do mnie brzuch. I tak sobie żyjemy od 32 lat razem. Bywa nam ze sobą dobrze a niekiedy bardzo źle. Rozmiary kobiecego świata i ich historie to piękny temat.Będę tu wracać!

    • Reply
      Marta M.K.
      16 lutego 2015 at 09:10

      Gonia. witaj. Ty i Twój brzuch. całości Goni mówię dzień dobry. i zapraszam. mk.

  • Reply
    Groszka
    16 lutego 2015 at 15:24

    Hm, a ja schudłam duuużo (tak dużo, że dawne koleżanki z klasy mnie nie poznają), ale mentalnie nadal w rozmiarze 52, co jest strasznie wkurzające, bo zawsze wracam z przymierzalni po mniejszy rozmiar… I tak parę razy. Schodzę się tylko. Nie lubię zakupów.

  • Leave a Reply